Wiecie gdzie znajduje się najdłuższa trasa rowerowa na świecie?

Jest to trasa EuroVelo 13 - czyli Szlak Żelaznej Kurtyny. Łącznie ma 10 400 km i biegnie od
miejscowości Kirkenes (północna Norwegia) do Rezowo (miejscowości położonej w Bułgarii przy granicy z Turcją)


Mapa trasy EV 13:



Plany rowerowe na ten rok robią się coraz bardziej szczegółowe.
Jak wiadomo z moich wcześniejszych wpisów - na pewno latem, w drugiej połowie lipca wraz z grupką znajomych będziemy chcieli zrobić trasę międzynarodowego szlaku Odra - Nysa.
Poza tym na pewno będziemy chcieli pojeździć na krótsze wycieczki po woj. łódzkim (i może nie tylko...).
Pierwsza jaka mi się nasunęła to trasa Łódź - Tomaszów Maz. - Zalew Sulejowski - Łódź. Na stronie mapy Mariusz jeszcze zwrócił mi uwagę, że opodal są Niebieskie Źródła położone w Rezerwacie na południe od Tomaszowa. Co prawda będąc kiedyś na wycieczce szkolnej już je widziałam, ale nie zaszkodzi podjechać tam tym razem na rowerze. Ta wycieczka na pewno będzie dwudniowa, aby móc na spokojnie zobaczyć okolicę Zalewu. Miejsc noclegowych jest dość dużo, także to nie powinno być problemem.

Trasa wstępnie wygląda tak:


Nad terminem jeszcze się nie zastanawiałam, ale może jakoś w maju lub na początku czerwca...



W ostatni piątek, 28 marca, zaraz po pracy spotkaliśmy się całkiem liczną grupą pod wejściem do Ogrodu Botanicznego od strony ulicy Retkińskiej. Kilka minut po zbiórce jak już wszyscy byli na miejscu ruszyliśmy ul. Kusocińskiego w kierunku Nowego Józefowa i dalej w kierunku Górki Pabianickiej, która ze względu na dość długi podjazd podzieliła grupę na dwie mniejsze.

Dalej już było z górki. W około 2 kolejne godziny byliśmy na miejscu czyli w Szadku i położonym kilometr dalej Gospodarstwie Agroturystycznym "U Marka". Na miejsce dojechaliśmy w totalnych ciemnościach. Bardzo przydały się mocne lampki. Co prawda nie miałam zbyt mocnej przedniej (czołówka),bo gdzieś mój ulubiony Cateye się zapodział. Natomiast tylna lampka Energizer dawała z siebie wszystko - świeciła tak mocno, że pozostali towarzysze woleli mnie wyprzedzić abym ich zbyt mocno nie oślepiła. Dobrze, że chociaż ta lampka była w dobrej formie, bo niestety przednia z zestawu Energizer, który otrzymałam w zeszłym roku, wyzionęła ducha i świeci tylko w momencie kiedy trzyma się button włącznika - mało wygodna opcja podczas jazdy.

Po dotarciu do Gospodarstwa schowaliśmy wszystkie jednoślady w garażu i weszliśmy do środka. Na miejscu była już Monika z Przemkiem, którzy przyjechali autem oraz Pani Ania. Po tej podróży wszyscy byliśmy głodni jak wilki. Zostaliśmy poczęstowali kilkoma potrawami z kuchni wegetariańskiej - bograczem węgierskim, sałatkami oraz pasztetem z selera. Wszystko było pyszne! Po kolacji uzupełniliśmy płyny (tak, tak piwko mam tu na myśli) rozmawiając przy tym o licznych swoich przygodach rowerowych. Ekipa na tej wycieczce moim skromnym zdaniem była po prostu rewelacyjna! Zresztą podobnie jak na wcześniejszej wycieczce do Pasiki, tutaj jednak troszkę skład był inny i bardzo mi odpowiadał :)
Rano bardzo leniwie obudziliśmy się o 7:00 (Piotr obudził mnie wcześniej - o 5:00, ale o tak nieludzkiej godzinie nie chciałam być już na nogach, położyłam się jeszcze na te 2 godzinki). Zjedliśmy śniadanie, spakowaliśmy camping i pojechaliśmy dalej. Pierwszym punktem zwiedzania była Piekarnia w Szadku, gdzie jej prezes wraz z pracownikami pokazali nam jak piecze się chleb w tego typu spółdzielni. Zobaczyliśmy wszystkie maszyny do wyrobu zakwasu, ciasta, później układanie surowych bochenków i wkładanie ich do pieca. Zrobiło to wszystko na nas duże wrażenie. Miło, że mogliśmy zobaczyć piekarnie od kuchni. Dla mięsożernych jednostek był dodatkowy punkt wycieczki czyli zobaczenie od środka jak wygląda tamtejsza masarnia - szczególnie część gdzie wędzone są obrobione porcje mięsa. Troszkę mnie to miejsce przeraziło, ale kiełbasy które dostaliśmy w ramach degustacji były bardzo dobre!
Po tym punkcie programu pojechaliśmy pod Kościół Wniebowzięcia NMP i św. Jakuba Apostoła zbudowany w latach 1333-1335 w stylu gotyckim. Dzięki Pani przewodniczce mogliśmy zobaczyć jego wnętrza. Następnie pojechaliśmy zobaczyć drugi kościół - św. Idziego położony na tamtejszym cmentarzu.
Po tych lekcjach historii zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę na rynku, gdzie chwilę odpoczęliśmy, zakupiliśmy wodę na podróż i ruszyliśmy w kierunku Łodzi. W międzyczasie mieliśmy kilka mniejszych przystanków na regenerację, ale ok. 16:00 byliśmy z powrotem na Retkińskiej przy Ogrodzenie Botanicznym.

Zdjęcia z tej wycieczki dostępne są na flickr.com

Kliknij tutaj


Wycieczka była bardzo udana za co dzię-ku-je-my organizatorowi czyli Piotrkowi Kolendzie :)


Nie będę się za bardzo rozpisywać. Piotr Kolenda już stworzył na Facebooku wydarzenie, na które Was zapraszam. 
A tutaj opis tego co będzie się działo 28 i 29 marca.

To druga wycieczka do producentów żywności. Po pierwszej,"Skąd się bierze miód", na której było osiemnaście osób zapraszam tym razem na dwudniową imprezkę. Ruszamy w piątek (28 marca) z Retkini, z tego samego miejsca co poprzednio czyli spod wejścia do Ogrodu Botanicznego przy ul. Retkińskiej i pedałujemy przez Smulsko (park) do oczyszczalni ścieków a dalej tą samą drogą co do pszczelarza, lecz tym razem nie skręcamy w kierunku Mikołajewic lecz jedziemy do Chorzeszowa a następnie przez Kiki, Wrzeszczewice, pedałujemy z radością do Szadku. To bardzo spokojna droga dlatego ją wybrałem. Zaraz za Szadkiem, w Wielkiej Wsi śpimy w U Marka - Gospodarstwo Agroturystyczne gdzie gospodarze będą na nas czekali z kolacją. Po kolacji, posiedzimy przy ognisku, może pośpiewamy, uzupełnimy płyny w organizmach :) i myślę, że będzie fajnie. Rano zjadamy śniadanie i jedziemy zwiedzać piekarnię należącą do GS Szadek. Tam dowiemy się jak się robi chleb. Po zwiedzeniu pojedziemy zobaczyć kościół pw. św Idziego i ruszymy w stronę Łodzi. Wariantów trasy powrotnej jest wiele, a jeżeli uda mi się załatwić dodatkowe zwiedzanie pojedziemy jednym z nich. Do dyspozycji mamy dziewięć łóżek i kilkanaście miejsc bliżej ziemi (jeżeli preferujecie noc we własnym śpiworze na karimacie) Cena: łóżko - 50 PLN z kolacją i śniadaniem i 40 PLN (własny śpiwór i karimata) z kolacją i śniadaniem. Ponieważ gospodarze muszą zakupić prowiant na nasze potrzeby proszę o wcześniejszy kontakt celem rezerwacji miejsc i wpłaty. A, nie podałem jeszcze godziny. Spotykamy się o 16.30 co pozwoli nam dojechać na miejsce za dnia. A w sobotę do Łodzi wrócimy gdzieś około 15.00. Niech rowery będą z Wami!
Jeżeli chcielibyście wziąć udział w tej wycieczce to koniecznie dajcie znak na Facebooku.
https://www.facebook.com/events/671746829538953/?fref=ts