Tak szybciutko..

załatwiliśmy dziś bilety bagażowe dla naszych rowerów na zbliżający się lot do Amsterdamu. Opłata za rower to 50 euro za odcinek (jest to typ bagażu "sprzęt sportowy", który nie jest umieszczany w tym samym luku co inne bagaże).

W naszym przypadku 2 rowery * podróż do i z Amsterdamu = łącznie 200 euro + opłata taryfowa w wysokości 55 zł od roweru.

Okazało się, że za przelot rowerów zapłaciliśmy więcej niż za nas oboje!
Tłumaczę sobie, że mogło być gorzej :)

To, że chodzi za mną rower szosowy - to wiadomo nie od dziś,
korzystając z chwili odmóżdżenia poszperałam w sieci za częściami jakie byłyby mile widziane w moim wymarzonym rowerze. Chciałam się zorientować z jakimi kosztami musiałabym się ewentualnie liczyć i prawdę mówiąc jestem zdziwiona, bo nie okazały się one aż tak wysokie jak wcześniej myślałam.
Ramę wybrałam hm przeciętną można powiedzieć, ale jak na moje potrzeby to nic więcej nie potrzeba. Owszem jest masa ślicznych nowoczesnych ram z logo wielkich i cenionych firm - jednak ich ceny są wyższe niż mój koszt podstawowy poniższego zestawu:


Rama:
Accent Apex
1500 g - 569 zł

Widelec: 
Widelec szosowy PRO karbon gięty 1,1/8''x300mm
350 g - 499 zł

Mostek:
Mostek Ritchey Comp 4-AXIS White Mat 31,8mm
153 g - 105 zł

Kierownica:
Kierownica szosowa Ritchey Comp Logic Curve White 31,8/440mm
310 g - 139 zł

Sztyca:
Sztyca Ritchey Comp 27,2/350mm biała
287 g - 119 zł

Stery:
w zestawie z ramą, zintegrowane 50/44

Klamkomanetki:
Shimano Tiagra ST-4503 3x9rz. klamkomanetki
587 g - 633 zł

Przerzutka przód:
Shimano Tiagra FD-4503 9rz.
200 g - 104 zł

Przerzutka tył:
Shimano Tiagra RD-4500 GS 9rz. 
230 g - 135 zł

Korba:
Shimano Tiagra FC-4500 170mm 52-39 BSA
ok 850 g - 292 zł

Kaseta:
Shimano Tiagra/Sora CS-HG50 9rz. 12-25 kaseta
278 g - 92 zł
link

Łańcuch
SRAM łańcuch PC-971 114ogniw 9s
292 g - 69 zł
link

Siodło:
PRO Condor siodełko białe NEW '11
245 g - 155 zł

Koła:
Koła szosowe Shimano 105 WH-RS20 czarne
816przód / 1056 g tył - 549.00 zł

Hamulce:
Shimano Tiagra BR-4500 przód + tył
378 g - 136 zł
link

Opony
Continental Ultra Sport 700x23
2 x 244 g - 2 x 79 zł
link



Koszt podstawowy (powyższego zestawu):
3.754 zł

Waga powyższego zestawu:
8.020 g

Szacowany koszt ogólny (dodatkowe koszty w postaci pancerzy, linek, obejm, śrubek, etc + złożenie): 4500 zł
Może kiedyś się skuszę :)

Widzę, że jeszcze nie wspomniałam o Majowej Łódzkiej Masie Krytycznej, która miała miejsce w ostatni piątek - 25 maja.
Od razu powiem, że mamy nowy rekord w postaci ilości uczestników - pojawiło się 1431 osób.

Rekordem także była długość trasy. Pokonaliśmy ok 22 km. Dla mnie osobiście jest to krótki dystans, ale zdaję sobie sprawę, że dla wielu był to swojego rodzaju wyczyn (szczególnie dla najmłodszych uczestników, którzy dzielnie kręcili w towarzystwie swoich rodziców/opiekunów). Poza tym w tłumie prawie 1.5 tysiąca rowerzystów jazda nie należy do wybitnie komfortowych. Ciągłe przyspieszanie albo zwalnianie do żółwiego tempa - niestety, taki urok. Nie zmienia jednak faktu, że tym razem było bardzo bezpiecznie i spokojnie. Ewentualnych kraks było wg mnie bardzo mało. Słyszałam o jednej - kiedy to jedna dziewczyna wpadła na rower strażniczki miejskiej, ale nic poważnego się tam nie stało (jedna osoba gwałtownie zahamowała, druga już nie zdążyła).

Nie da się ukryć, że tak długa kolumna masy jest w stanie zablokować porządny kawałek miasta. Tak oczywiście się stało i to w kilku ważnych miejscach. Przejazd kolumny przez jedno skrzyżowanie trwał od 12-15 minut jak można było zobaczyć to na kilku filmach na youtube'ie. Większe ulice jakie przecinaliśmy to Kościuszki, Mickiewicza, Politechniki, Pabianicka, Rzgowska, Piotrkowska.

Przerażająca myśl: Patrząc na tworzące się gigantyczne korki miałam przed oczami zeszłoroczny "wypadek" podczas jednej z mas krytycznych w Brazylii gdzie kierowca auta z premedytacją wjechał w kolumnę, rozjeżdżając kilkunastu rowerzystów (nikt mocno nie ucierpiał!). Na szczęście u nas jest obstawa policji, z tyłu i z przodu kolumny więc czuję się nieco bezpiecznej, jednak boki nie są tak chronione - oby nic takiego u nas nigdy nie miało miejsca! Wariatów "za kółkiem" nie brakuje.

Czy padnie kolejny rekord już za niecały miesiąc? Zobaczymy już 29 czerwca :)





W końcu udało nam się zorganizować wypad do Arboretum w Rogowie, położone ok 40 km od Łodzi. Łącznie pokonaliśmy niemalże 82 km. Pogoda do jazdy była rewelacyjna - bez upału, ale też przeszywającego chłodu - w sam raz. Znów troszkę upiekły mi się łapy oraz ryjek (z wyraźnym wyróżnieniem okularów przeciwsłonecznych).

Po drodze mieliśmy kilka przygód.
Po pierwsze wpadliśmy na wyścig kolarski organizowany przez ŻTC. Ba, ruszyliśmy na starcie wraz z jedną grupą - jednak Panowie w wieku słusznym okazali się mocniejszymi zawodnikami niż na to wyglądali i nie dali nam nawet najmniejszych szans :) Choć zabawnie wyglądało kiedy na linii startu ustawiły się 3 osoby na rowerach innych niż kolarki wyposażeni w sakwy :D





Naszą pogoń za peletonem niestety musieliśmy przerwać w momencie kiedy Kuba w okolicach Kalonki stracił jedną dętkę - na szczęście wymiana odbyła się bezproblemowo i po kilku minutach mogliśmy ruszyć dalej i pod tym względem więcej przygód nie było.

Nie da się ukryć - trasa od północnej strony Brzezin do Rogowa jest w porządku, asfalt w całkiem niezłym stanie. Miejscami można pojechać drogą "dziką" przez łąki. W jednym miejscu pojechaliśmy szlakiem PTTK - i jak zawsze szlak okazał się prawie odpowiedni dla rowerów szczególnie naszych (prawie robi dużą różnicę). Dużo piachu, ostrych kamieni, etc. Ale nie mogło być inaczej - bez problemu przebiliśmy się przez leśny szlak i już prawie byliśmy na miejscu. Do samego Rogowa pozostało zaledwie kilka km.












Kiedy dotarliśmy do rogowa okazało się, że u Kuby rozwinęła się paskudna infekcja spojówki oka, która okazała się obrzękiem spowodowanym przez soczewkę. Dlatego darował sobie zwiedzanie Arboretum w tym stanie i niestety jak najszybciej wrócił do Łodzi :(
My natomiast pospacerowaliśmy po ogrodzenie, zwiedziliśmy muzeum przyrodnicze, zjedliśmy małe co nieco i niebawem także wróciliśmy. (w trakcie takich dystansów każdy spacer niestety troszkę rozleniwia i wybija z rytmu :/)








Powrót już nie był tak przyjemny jak droga wcześniejsza. Okazuje się, że miejscowości położone na południe od Brzezin mają pokręcony układ i dlatego, żeby nie błądzić między nimi cofnęliśmy się do samych Brzezin i dalej pojechaliśmy drogą do Andrespola. Tutaj popełniliśmy jeden błąd - niepotrzebnie wpakowaliśmy się w ul. Rokicińska - poruszało się baaardzo dużo samochodów, tworzyły się korki przez co jechaliśmy poboczem, które było większym offroadem niż wcześniejszy szlak rowerowy... straciliśmy tutaj więcej czasu niż gdybyśmy wybrali dłuższą trasę przez Wiśniową Górę i dalej ulicą Kolumny do Rzgowskiej (tak jechaliśmy tydzień temu).

Tak czy siak wycieczka nam się udała. Przez cały weekend od piątku zrobiliśmy ok 140 km co nas cieszy - jest to dobre przygotowanie przed kręceniem w Holandii :)